sobota, 31 sierpnia 2019

Sierpień w Bydgoszczy

   Początek wakacji został zaznaczony przez fotograficzne podsumowanie miesiąca czerwca. Dlatego też, najlepszym domknięciem będzie kolejny taki zbiór, ale tym razem z sierpnia. Zapraszam

Skrzyżowanie Gdańskiej, Pomorskiej i Dworcowej


Neobarokowa kamienica przy Placu Wolności

Kościół pw. św. Piotra i Pawła

Fontanna Potop


Muzeum Okręgowe

Widok na ulicę Dworcową z tarasu widokowego Dworca Głównego

Hotel POW
Balaton

Biurowiec Urzędu Wojewódzkiego


środa, 14 sierpnia 2019

Zapomniany skarb w sercu Bydgoszczy

  Na zarośniętym kawałku bydgoskiej ziemi, otoczonym przez ulice Markwarta, Staszica, Reymonta i Kasprowicza wznosi się trójnoga, betonowa struktura. O niej samej nie mówi się zbyt często i zbyt wiele. Częściej wspomina się działkę na której stoi. Mówi się raz to o potrzebie wzniesienia pomnika żołnierzy wyklętych, innym razem o zbiornikach retencyjnych. Zupełnie wypaczając przy tym fakt, iż miejsce to i obiekty na nim stojące mają swoją historię, o której teraz jakoś się nie mówi.



Wspomniana wcześniej betonowa konstrukcja została zaprojektowana jako element upamiętniający obchody tysiąclecia polskiej państwowości, które miały miejsce w 1966 roku. Był to bardzo istotny moment polskiej historii, ówczesna władza kładła duży nacisk na kształtowanie wizerunku tysiąclecia jako wydarzenia świeckiego, odcinając się równocześnie od kościoła. Rada Wojewódzka zaprojektowanie monumentu zleciła panu Stanisławowi Lejkowskiemu, znanemu lokalnemu artyście. Kwartał pod inwestycję był bardzo specyficzny - na planach miejskich w tym miejscu od XIX wieku znajduje się teren wyłączony z zabudowy, co ma być spowodowane znajdującym się pod ziemią bunkrem, pochodzącym jeszcze z czasu zaboru pruskiego. Dlatego, na działce tej dopuszczalne były zabudowania tylko ,,szkieletowymi bajerami", jak to określa autor pomnika. Mimo to, projekt kompozycji skweru był bardzo ambitny i szeroko zakrojony. Od strony skrzyżowania ulic 3 maja i Markwarta, do trójnogiego pomnika prowadzić miała droga, która u jego stóp miała rozdzielać się na dwa pasma schodów oplatających centralny obelisk. Po obu jej stronach, na betonowych cokołach znajdować się miały płaskorzeźby przedstawiające historię Polski. Po jednej stronie miał znajdować się zakres od chrztu, do rozbiorów, natomiast przeciwna tablica miała przedstawiać kontynuację, z naciskiem na odzyskanie niepodległości. Najważniejszym punktem założenia miał być właśnie betonowy trójnóg, na szczycie którego miał lądować piastowski orzeł, co miało być nawiązaniem do roli Gniezna jako pierwszej stolicy Polski. Całość miała być wkomponowana w przemyślaną i zorganizowaną zieleń miejską.
  Projekt nie został jednak nigdy w tej formie zrealizowany do końca. Władze centralne dopatrzyły się w projekcie zbyt dużej ilości nawiązań do roli kościoła w historii Polski, a orzeł który obrał sobie za gniazdo pomnik, za bardzo przypominał im tego projektowanego na Monte Cassino. Do realizacji dostał się jedynie trójnóg, oraz cokoły stworzone pierwotnie z myślą o tematycznych płaskorzeźbach. Umieszczono na nich napisy związane z nową tematyką pomnika - czynem społecznym. Sama forma obelisku nie uległa znaczącej zmianie względem pierwowzoru. Jak wspomina jej twórca, zmieniono formę ,,wieńca" zwieńczającego strukturę, z bardziej nieregularnej, na laur zaproponowany przez władzę. Całkowicie wypaczono istotną kwestię roślinności znajdującej się wokół i pozostawiono same sobie rosnące tu już wcześniej drzewa i krzaki.


,,Ja tej formy się nie wyrzekam, ja ją lubię, ja ją wymyśliłem. Ale w komplecie."  
Mówi o swoim dziele Stanisław Lejkowski. Zapytany o genezę takiej, a nie innej formy głównej części założenia, czyli trójnogu przekazuje bardzo interesujące szczegóły. Ramiona schodzące się w jednym punkcie są twórczą interpretacją pojęcia występującego w astronomii, a mianowicie punktu który kumuluje i stanowi źródło energii. Szczególnie dobrze uwydatnione było to nawiązanie w nocy, kiedy reflektory umiejscowione w ,,gnieździe" skierowane na nogi pomnika. Ta eteryczna ekspresja została jednak ograniczona, ponieważ w nocy obiekt tonie w ciemności, zamiast ,,kumulować energię". Inny powód kształtu tej struktury jest bardziej użytkowy. ,,W pewnym sensie najbardziej stabilny element stojący, jest trójkątem. Krzesło na czterech nogach się kiwa. Na trzech nigdy." tłumaczy artysta.


,,Nawet dzieła Michała Anioła jak leżą w chaszczach to i tak nie wiadomo kto je robił."
W tych pana Stanisława słowach tkwi myśl potrzebna do zrozumienia dziwnej sytuacji w jakiej znajduje się aktualnie Pomnik. Od wielu lat miejsce jest pozbawione swojej tożsamości, jest bardzo zaniedbane. W zasadzie to jedyne co jest potrzebne aby tchnąć w tą przestrzeń Życie to zrozumienie. Nie potrzebujemy budować tu niczego innego, bo to co mamy jest wystarczająco wartościowe i intrygujące. W naszej intencji leży zadbanie o to, aby okolica pomnika była po prostu zadbana. Zmiana nawierzchni, ławek, umycie pomnika i przywrócenie do porządku instalacji świetlnej mogłoby wyjść miastu mocno na plus, zwłaszcza w porównaniu ze stratą jaką poniosłyby przyszłe pokolenia gdyby pomnik zniszczono. Struktura monumentu świetnie wpisuje się w ogólnoświatowy nurt zwany brutalizmem, charakteryzujący się dużą ekspresją oraz wykorzystywaniem specyficznej estetyki nagiego betonu. Jest to styl wymagający, trzeba bowiem chwilę zastanowić się nad myślami jakie przekazuje dzieło - zinterpretować je. I gdy je już zinterpretujemy, okazuje się że to co pozornie bywa określane jako brzydkie, ma dużo głębszy sens i jest na swój sposób piękne. Pomnik ten, jest również świadkiem historii. Powstał w bardzo kluczowym okresie naszej powojennej historii i stanowi niepowtarzalną w skali województwa pamiątkę.

piątek, 26 lipca 2019

Katowicki Tauzen

  Jest takie miejsce w Polsce, gdzie między drzewami ku niebu pną się białe wieżowce. Miejsce nie tak odległe, ale spektakularne. To Osiedle Tysiąclecia w Katowicach, zaprojektowane przez śp. Henryka Buszkę i Aleksandra Frantę. Gdyby chcieć komuś zademonstrować jak powinny wyglądać zmaterializowane wizje architektów współtworzących Kartę Ateńską, to nie obyłoby się bez spaceru po ,,Tauzenie". Osiedle w którym mieszka ponad 20 tysięcy osób sięga swoją genezą 60 lat wstecz, kiedy zadecydowano o budowie wielkiej inwestycji mieszkaniowej na pograniczu Katowic i Chorzowa, natomiast pierwsze bloki osiedla oddano mieszkańcom już w 1964 roku. Zdecydowano aby nowa dzielnica swoją nazwą upamiętniała obchody tysiąclecia polskiej państwowości. W ten sposób rozpoczął się rozwój osiedla które swoją finalną formę nabierało przez następne dekady, a swój najbardziej charakterystyczny element - Kukurydze, uzyskało w połowie lat 80-tych.


  Oprawa architektoniczna Tysiąclecia jest stosunkowo młoda - budynki pochodzą w znaczącej większości z czasów PRL. Nie ma tutaj obiektów z odległej przeszłości, ale to nie szkodzi, ponieważ tutaj historia napisana jest na nowo. Najbardziej charakterystycznym elementem osiedla jest pięć punktowców zlokalizowanych przy ulicy Zawiszy Czarnego. Architekci chcąc urozmaicić bryłę, wyposażyli je w półokrągłe balkony, których regularny rytm sprawił że wiele osób skojarzyło budynki z kolbą kukurydzy, skąd potoczna nazwa wieżowców - Kukurydze.
Trzy spośród pięciu tych domów ma wysokość 82 metrów, co przekłada się na 27 kondygnacji. Dwie pozostałe natomiast są niższe i mają 56 metrów do dachu (co sprawia że i tak są wyższe niż przeciętny blok mieszkalny w Polsce wybudowany w technologii Wielkiej Płyty). Na jedno piętro kukurydzy przypada dziesięć mieszkań, które są dość małe, co wynika z ówczesnych normatywów mieszkaniowych.
Wieżowce te są zlokalizowane w centralnej części osiedla, między drogami wijącymi się w nieregularny sposób. Dużym atutem lokalizacji ,,kukurydz" jest bliskość Parku Śląskiego, znajdującego się po drugiej stronie ulicy Chorzowskiej. Aby się do niego dostać, mieszkańcy nie muszą tej drogi przekraczać, ponieważ osiedle zostało tak zaprojektowane, aby rozdzielić ruch pieszy od kołowego. Pod Chorzowską zbudowano tunele, dzięki którym można dotrzeć do przystanków tramwajowych, czy Parku Śląskiego (o którym później).


  Nie samymi kukurydzami Tysiąclecie stoi. To przede wszystkim inne bloki stanowią dach nad głową tysięcy Katowiczan. Nie są to jednak budynki zbudowane według centralnych, państwowych szablonów konkretnego typu prefabrykatu, jak to ma miejsce na wielu polskich blokowiskach, ale autorskie bryły architektów. Są to głównie 14-kondygnacyjne bloki, składające się z dwóch asymetrycznie zestawionych brył, połączonych wąskim łącznikiem. Ich fasady są podzielone wyraźnym rytmem balkonów pomalowanych na biało. Biel to kolor dominujący tutejszej architektury, nie dotknął jej bowiem wszechobecny w Polsce problem ,,pastelozy", dzięki czemu całość jest zachowana w bardzo spójnej i przemyślanej kolorystyce. Zastosowano efekt kontrastu dzięki pomalowaniu części ścian na ciemny kolor, a wyżej wspomnianych balkonów na biało, z drobnymi akcentami kolorystycznymi, które jednak nie są dominantą w odbiorze budynku, a stanowią ich indywidualny rys.

Staw Maroko, w tle bloki Osiedla Tysiąclecia

  Oprócz w wyżej opisanych wysokościowcach, ludność ulokowana jest także w dużo niższych domach. Są to pięciokondygnacyjne prostopadłościany, zachowane w tej samej estetyce co ich ,,więksi bracia". Dzieła dopełniają pawilony usługowe, porozrzucane wzdłuż serpentynowych ulic. Wiele z nich to atrialne konstrukcje zbudowane na planie kwadratu, inne to nieregularne bryły złożone z połączonych prostopadłościanów, a jeszcze inne wpisują się w kontekst kukurydz i emanują obłościami.
  Bardzo specyficzną cechą opisywanego dzisiaj osiedla jest ogromna ilość zieleni. Jednostka urbanistyczna właściwie wpisuje się w koncepcję ,,miasta parku". Mieszkańcy mogą korzystać ze stawu, nazwanego Marokiem, obok którego płynie rzeka Rawa, będąca południową granicą osiedla. Przestrzeń między blokami wypełniona jest wieloma drzewami, bardzo różnych gatunków. Miejscami możemy natrafić się na rzeźby, pomagające w orientacji w terenie.
  W bezpośredniej bliskości ,,Tauzenu" znajduje się Park Śląski, należący do czołówki największych parków miejskich w Europie. Powstał w 1950 roku z inicjatywy m.in. generała Jerzego Ziętka i aktualnie stanowi miejsce rekreacji mieszkańców konurbacji górnośląskiej. Znajduje się tutaj Stadion Śląski, Planetarium, kolejka linowa ,,eLka", wesołe miasteczko, ogród zoologiczny, oraz wiele rzeźb i małej architektury będącej dopełnieniem roślinności i akwenów wodnych. Wzdłuż Promenady Jerzego Ziętka ustawione jest wiele rzeźb, oraz punktów gastronomicznych, a korzystający z parku mogą odpocząć na jednej z wielu ławek.

Fontanna ,,Pelikany"

Hala wystawowa Kapelusz
   Słowem podsumowania, Osiedle Tysiąclecia to miejsce które warto odwiedzić chociaż na chwilę. Mimo iż przez nowe inwestycje, jak chociażby Activ Park przy ulicy Chorzowskiej, oblicze Tysiąclecia się zmienia, to nadal ma ono swój niepowtarzalny klimat i na pewno można go używać jako przykładu dobrej modernistycznej urbanistyki i architektury.


wtorek, 2 lipca 2019

Dworzec w Grudziądzu

  Myśląc o ciekawym zabytku mamy przed oczami zazwyczaj coś wyjątkowego, efektownego, oszałamiającego, choć zazwyczaj może sprowadza się to po prostu do czegoś, co jest bardzo stare i ładne. Tymczasem główna stacja kolejowa w Grudziądzu jest niepozorna. Można nawet powiedzieć, że odstraszająca. Skromny obiekt jest bardzo zaniedbany, widać po nim że od kilkudziesięciu lat nikt nie podjął się zadbania o ten budynek. W książce ,,Szesnaście Żelbetowych Kwiatów" poświęconej zburzonemu już dworcowi w Katowicach, możemy natrafić na wzmiankę o prototypowym rozwiązaniu ekonomicznego dworca, będącego wzorem do powielania w mniejszych miastach Polski skomunikowanych za pomocą kolei. Tymże prototypowym obiektem jest właśnie budynek dworca w Grudziądzu. Postanowiłem się bliżej przyjrzeć wspomnianej konstrukcji i przekazać kilka refleksji na jego temat.


  Na początek opis. Terminal dworca to budynek o bardzo prostej bryle, z dużą ilością przeszkleń i funkcjonalistycznym wyrazem. Całość to posiadający dwa poziomy naziemne podłużny prostopadłościan o gładkich ścianach, podzielonych regularnym rytmem mocno zaakcentowanych okien. Poza linię fasady wystają jedynie zadaszenia w kilku miejscach, w tym największe osłaniające główne wejście na halę dworca. Pokryte blachą, wygięte w łuk zadaszenie głównego wejścia odtwarza kształt stropu hali głównej, który również wygina się w kierunku frontu dworca. Hala główna została stworzona zarówno jako poczekalnia, jak i miejsce zakupu biletów. Wszystkie obiekty usługowe pierwotnie ulokowano na antresoli. Dzisiaj ten układ został znacząco zaburzony, ponieważ docelowe miejsce odpoczynku podróżnych (antresola) jest obecnie opustoszała, natomiast jakiekolwiek usługi znajdują się na parterze. Znaczną część budynku przeznaczono na sklep dużej sieci marketów, która generuje większość ruchu ludzi przebywających w budynku. Intrygujące na tym dworcu jest to, iż w dużej ilości zachowało się oryginalne wyposażenie budynku, w postaci kafelków na ścianie, oryginalnych poręczy, krat, czy nawet ławek. Oczywiście są one bardzo zaniedbane i sąsiadują z bardzo niechlujnie zorganizowaną przestrzenią.

Hala główna dworca

Front dworca. Widoczne charakterystyczne zadaszenie osłaniające główne wejście

Schody prowadzące na antresolę. Widoczny zachowany pierwotny wystrój pochodzący z lat 60-tych
  Podstawowym zadaniem postawionym budynkowi, było być jak najbardziej funkcjonalnym, przy zachowaniu możliwie niskich nakładów finansowych na jego budowę oraz eksploatację. Można powiedzieć, że zadanie zostało spełnione. Na dworcu łatwo jest się odnaleźć, a komunikacja jest zorganizowana w sposób przemyślany i prosty - dostęp na perony odbywa się za pośrednictwem tunelu. Hala dzięki dużej ilości przeszkleń jest jasna i nie przytłacza.

 Dworzec, mimo tego w jakim aktualnie jest stanie, wywarł na mnie w miarę pozytywne wrażenie. Znając jego historię i widząc rozwiązania jakie w nim zastosowano o wiele łatwiej jest pod masą szyldów reklamowych i poblakłych szyb zauważyć coś wartościowego w tym jakże zapomnianym budynku. Niestety, zdaję mi się że moja opinia jest mocno osamotniona. W internecie można zauważyć bardzo niepochlebne komentarze internautów na jego temat, a w jednym przypadku spotkać się możemy nawet z okrzyknięciem jego architektury jako ,,kiczowatej", co jest w pewien sposób śmieszne, bo w obiekcie tak bardzo funkcjonalistycznym i ascetycznym nie mogło być mowy o kiczu. Dopiero ,,dziedzictwo kapitalizmu" przełomu lat 90-tych i 2000 wniosło w przestrzeń wiele paskudnych naleciałości, całkowicie zaburzających jego estetykę. W istocie, dworzec w swej aktualnej formie nie może być z pewnością nazwany wizytówką miasta. Jestem jednak pewien że naprawdę niskimi nakładami finansowymi udałoby się obiekt ten uratować. Wystarczyłoby po prostu o niego zadbać, wymienić materiały na nowe przy zachowaniu pierwotnej myśli projektu. Mówi się o planach jego wyburzenia i zastąpienie nowym obiektem. Będzie to z pewnością bardzo kosztowne, ale co najbardziej istotne - wymaże z mapy Polski kawał historii współczesnej. Niedostrzeżony, zaniedbany, lecz przede wszystkim niedoceniony. Brak zrozumienia dla architektury dworca w Grudziądzu i brak chęci wyniesienia jej ponad coś więcej niż tylko ,,śmierdzący barak" unaocznia ile jeszcze zostaje nam do nauczenia się w Polsce. Mamy 2019 rok, dlaczego więc obiekty sprzed prawie pół wieku nadal nie mogą doczekać się na zasłużoną ochronę, mimo swojej wartości? Modernizm jest trudnym w odbiorze stylem, zwłaszcza kiedy nie jest już nowy. Dopiero kiedy cofamy się w czasie i z archiwalnych zdjęć możemy zobaczyć jak coś (czego dzisiaj nie zauważamy) wyglądało na początku i docenić to. A przecież teraz wystarczyłoby po prostu zadbać o to, aby na powrót wydobyć z tego czegoś ukryty blask.
 Na koniec, zestawienie zdjęcia archiwalnego pochodzącego ze strony graudenz.pl z widokiem aktualnym.










niedziela, 30 czerwca 2019

Czerwiec w Bydgoszczy

  Dzisiaj postanowiłem na chwilę złamać klasyczną konwencję treści publikowanych na Dezaprobacie i w ramach eksperymentu zaprezentować Wam zdjęcia różnych obiektów w Bydgoszczy, wykonane przeze mnie w ciągu kończącego się właśnie miesiąca.
Biurowiec Urzędu Wojewódzkiego widziany od strony Starego Rynku

Budowany nowy basen Astorii. W tle biurowiec Eltry

Ulica Mostowa

Punktowce przy ulicy Stromej

Nowa płyta Starego Rynku. W tle Fara Bydgoska

Ulica Dworcowa 

Widok w kierunku Szwederowa 

Budynek Nordic Haven 

Pomnik Tysiąclecia Państwa Polskiego

Fontanna Potop oraz kościół pw. Piotra i Pawła

Widok na Bartodzieje oraz Wyżyny

Brda na wysokości Fary
 Mam nadzieję że za jakiś czas będziecie wracać do moich zdjęć z nostalgią i wspominać piękno Bydgoszczy.

środa, 26 czerwca 2019

Błonie

   Bydgoskie Błonie to jedna z tych dzielnic, których historia rozkręca się na dobre w drugiej połowie XX wieku. Osiedle które dzisiaj stanowi dom dla ponad 16 tysięcy bydgoszczan zostało stworzone na przełomie lat 60-tych i 70-tych, jako element tzw. Górnego Tarasu, który miał stanowić mieszkaniowe zaplecze miasta. Po zakończeniu wojny z dzielnicy Wilczak wydzielono skrawek terenu ograniczony obecnie z zewnątrz ulicami Wysoką, Stawową, Lubelską, oraz główną arterią - Szubińską, a także od zachodu przez tory kolejowe.

Widok na północne tereny osiedla. W oczy rzucają się dziesięciopiętrowe bloki przy ulicy Wysokiej.
  Na ziemiach aktualnie zajmowanych przez bloki znajdowało się kiedyś błonie, któremu osiedle zawdzięcza swoją nazwę, wykorzystywane do ćwiczeń najpierw wojsk pruskich, a po I wojnie światowej przez 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich. Na bardzo słabo zurbanizowanym terenie istniały bardzo dobre warunki do utworzenia osiedla mieszkaniowego. Pierwsze dwie powojenne realizacje jakimi były Osiedle Leśne oraz pierwsza kolonia Kapuścisk nie zaspokoiła całkowicie zapotrzebowania na mieszkania, dlatego zdecydowano się na ulokowanie kolejnej inwestycji na południowy zachód od śródmieścia.

 W latach 50-tych utworzono jednostkę administracyjną która w przyszłości miała stać się pierwszą po wojnie dzielnicą zaprojektowaną nie w myśl socrealizmu jak dwie wcześniej wymienione, a modernizmu który właśnie na fali odwilży stał się głównym nurtem w architekturze i urbanistyce w Polsce na następne dekady. Zrezygnowano z osiowego planowania zabudowy na rzecz swobodnego rozrzucenia prostopadłościennych brył pośród zielonych terenów poszatkowanych ulicami. Od początku lat 60-tych zaczęto budować tu pozbawione ornamentu, proste bloki. Zadbano o to, aby przestrzeń osiedla nie była jedynie fragmentem terenu z linearnymi pudełkami ustawionymi równolegle do siebie. Długość i położenie pięciokondygnacyjnych bloków stanowiących większość zabudowy, jest zróżnicowana. W wielu miejscach w ,,grzebieniu" równoległych budynków jeden dłuższy blok podzielono na dwa mniejsze itd. Teren uplastyczniają także smukłe punkowce o 11 kondygnacjach, które tworzą wyraźne akcenty poszczególnych fragmentów zabudowań i nadają tkance miejskiej dynamiki.

Punktowce rozstawione wzdłuż ulicy Janusza Korczaka
  Dla każdego miejsca na świecie ważne są chyba jakieś punkty charakterystyczne. Na Błoniu są to dwa specyficzne budynki - Falowiec przy ulicy Waryńskiego, oraz Mrówkowiec przy Okrzei. Pierwszy z wymienionych jest to blok o długości ponad dwustu metrów i wysokości pięciu kondygnacji o rytmicznie załamanej bryle której zawdzięcza swoją nazwę. Blok ten ustawiony poprzecznie względem reszty klatkowców jest zwieńczony z obu stron punktowcami akcentującymi jego położenie w przestrzeni. Falowiec na poziomie parteru został wyposażony w pomieszczenia usługowe, oraz przejścia na drugą stronę budynku. Od strony wschodniej gmachu wycięto fragment parteru, zaś górę bloku usadowiono na betonowych podporach.

Falowiec
  Drugim specyficznym budynkiem Błonia jest jednostka korytarzowa zlokalizowana przy ulicy Okrzei, nazywana popularnie Mrówkowcem. Budynek jest dość pokaźnych gabarytów. Ma 12 kondygnacji na ziemnych i ponad 200 mieszkań, które dostępne są za pośrednictwem korytarzy, centralnie położonej klatki schodowej, oraz czterech wind. Przed Mrówkowcem znajduje się placyk, który następnie przeistacza się w park wypełniający kwartał zabudowy. Parter również i w tym budynku został przeznaczony funkcji usługowej, dzięki czemu mieszkańcy nie muszą pokonywać dużej odległości w drodze do sklepu.

  W pobliżu wspomnianego bloku znajdują się oprócz tego trzy inne duże budynki zbudowane na planie kwadratów, ograniczające wcześniej opisany park od północy. Bezpośrednio ,,u ich stóp" znajdują się parterowe pawilony, które także przeznaczono na usługi.


  Są jeszcze trzy inne bloki odstające swoją formą architektoniczną od reszty dzielnicy, znajdujące się w jej północno-wschodniej części. Są to dwa różowe klatkowce, oraz punktowiec będący identyczny z tymi które zdominowały resztę miasta i odnajdziemy je m.in. na Kapuściskach, czy przy Grabowej na Leśnym.







czwartek, 30 maja 2019

Eltra Bydgoszcz

  W Bydgoszczy nie ma praktycznie żadnego budynku który można by nazwać prawdziwym drapaczem chmur. Nie znaczy to jednak, że nie zbudowano tutaj ani jednego wysokiego budynku. Na skalę naszych możliwości powstawały i wciąż powstają wysokościowce, a historia ich wznoszenia rozpoczyna się nie parę lat temu, a w latach 60-tych minionego stulecia. Jeden z najstarszych, a za razem najciekawszych w formie to biurowiec Eltry.



    Podobnie jak dzisiaj, również i kiedyś wysokie gmachy stanowiły wizytówkę ich inwestora, dlatego ważne jest aby budynek robił dobre wrażenie. W Bydgoszczy istniały przedsiębiorstwa które prężnie się rozwijały. Należały do nich m.in. ówczesne Zakłady Wyrobów Elektrotechnicznych Eltra, słynące z produkcji radioodbiorników. Lata 60-te upłynęły dla Eltry pod znakiem modernizacji, rozbudowy linii produkcyjnej, wprowadzenia większej automatyzacji, oraz budowy zaplecza biurowego. I to właśnie w ramach tego ostatniego punktu postanowiono ulokować siedzibę w nowoczesnym biurowcu, który miał powstać przy ulicy Dworcowej. W roku 1964 budynek był gotowy i jako jeden z niewielu wówczas obiektów zdołał dorównać wysokością wieżom dziewiętnastowiecznych świątyń. 

Budynek w czasach swojej świetności. Zdjęcie pochodzi ze strony fotopolska.eu
    Architektura dwunastopoziomowego biurowca jest bardzo ekspresyjna i przemyślana. Eltra w odróżnieniu od swoich ,,młodszych braci" którymi są inne PRL-owskie wieżowce w Bydgoszczy, nie jest jedynie prostopadłościennym klockiem z regularnym rytmem okien, lecz intrygującą bryłą składającą się z wielu rożnych elementów, które nadają jej dynamiki i charakteru. Główną część stanowią jednakowe, trójdzielne okna złączone w spójny człon wystający nieco poza kształt głównej bryły. Ta zaś ma kształt trapezu prostokątnego, którego kąt ostry stanowi narożnik dachu od strony północnej. Około jedną trzecią elewacji stanowi gładka ściana, w której od strony ulicy Dworcowej znajdują się malutkie okienka rozmieszczone naprzemiennie. Północna ściana złożona jest z pasa przeszkleń ciągnących się przez całą wysokość budynku, które stanowią źródło światła dla ulokowanej tam klatki schodowej. Po przeciwnej stronie gmachu znajduje się kształt który flankuje całość od strony miasta, nieco szerszy i wyższy. Na dachu znajdowały się z dwóch stron ogromne neony z nazwą przedsiębiorstwa, widoczne (podobnie jak sam wieżowiec) z dużej odległości. Bardzo wyraźnym elementem który był jednym z kluczowych elementów modernistycznej estetyki, a który dzisiaj został bardzo mocno w budynku zatracony to cofnięty parter, służący podkreśleniu lekkości i innowacyjności zastosowanych tu materiałów. Podobnym modernistycznym smaczkiem który dzisiaj bywa często niedoceniany, jest miejsce jakie Eltra zajmuje w przestrzeni, która w brew pozorom jest przemyślana. Przynajmniej częściowo, ponieważ zgodnie z późnomodernistyczną filozofią tworzenia kontrastów za pomocą ścierania ze sobą pionów i poziomów zaprojektowano płaski pawilon po drugiej stronie ulicy Dworcowej (który to pawilon niestety jest bardzo zaniedbany, a niesie swoją obecnością ważną pamiątkę po ówczesnym sposobie myślenia o architekturze i przestrzeni).

Klatka schodowa
Częściowo wyremontowana elewacja
  Budynek przez wiele lat podupadał, przestrzeń na parterze została chaotycznie zabudowana przez co gmach stracił na lekkości. Materiały pokrywające elewację, przez wiele lat nie remontowaną, mocno się zestarzały i sprawiły że biurowiec stwarzał bardzo negatywne wrażenie. W 2018 roku rozpoczęto remont który jednak bardzo mocno się przeciąga i do dziś częściowo ukończona jest jedynie strona północna i zachodnia. Sama forma jaką przybiera modernizacja jest jednak bardzo na miejscu. Gmach nie jest urozmaicany na siłę nowoczesnymi detalami, ani nie szpecony poprzez zastąpienie całych ścian szkłem. Dobrano bardzo eleganckie barwy nie kłócące się z architekturą budynku oraz nie zatracono jego charakteru. Pozostaje nadal czekać na efekt końcowy.

poniedziałek, 20 maja 2019

Widok na Bydgoszcz z jej serca

  W ostatnim materiale publikowanym jakiś czas temu na Dezaprobacie przybliżona została historia budynków które według koncepcji z lat 60-tych miały stanowić nowoczesne centrum miasta. Dzisiaj złamiemy nieco klasyczną kompozycję i zamiast opisywać historię i walory architektoniczne konkretnych obiektów przyjrzymy się panoramie miasta. Miasta widzianego ze szczytu jednego z budynków prezentowanych w poprzednim materiale- biurowca Banku Pocztowego.


  Na pierwszy ogień idzie powyższa fotografia. Pierwsze na co przyciąga nasz wzrok to strzelista wieża kościoła św. Piotra i Pawła. Ta budowla z drugiej połowy XIX wieku jest bardzo poetyckim połączeniem elementów architektury gotyckiej i romańskiej, stanowiąc jeden z wielu przykładów architektury eklektycznej, którą Bydgoszcz z całą pewnością może się pochwalić. Jest to także znak w przestrzeni wyznaczający położenie Placu Wolności. Po prawej stronie widać nawet kamienice przy nim stojące, w tym dobrze widoczne są górne kondygnacje charakterystycznej narożnikowej kamienicy o adresie Plac Wolności 1. Widać jak jej neobarokowy hełm ,,goni" wertykalnie swoje sąsiedztwo.
 Na pierwszym planie natomiast wyróżnia się ceglany budynek Zespołu Szkół Gastronomicznych przy ulicy Konarskiego. Jego eklektyczna fasada wznosi się nad okolicą od lat 80-tych XIX wieku i charakteryzuje się mocnymi podziałami poziomymi oddzielającymi od siebie kondygnacje. Estetykę zapewniają tutaj wysokie okna, każde zakończone łagodnym łukiem, a także zachowanie symetrii obiektu.
 Pogrążając swój wzrok w głąb zdjęcia widzimy kilka budynków, z czego wiele z nich to budynki modernistyczne powstałe w latach 60-tych. Na lewo od wieży wspomnianego wcześniej kościoła widać żółtą sylwetkę Hotelu Brda, otwartego w 1972, oraz o wiele węższą Eltrę wznoszącą się przy ulicy Dworcowej. Ten biurowiec jest już od wielu miesięcy remontowany, stąd jego elewacja zasłonięta jest rusztowaniami. Wprawne oko zauważy jednak coś jeszcze - tuż przy lewej krawędzi rysują się strzeliste wieżyczki budynku Dyrekcji Kolei, pochodzącego z XIX wieku i będącego bardzo reprezentacyjnym gmachem neogotyckim.




 Na kolejnej fotografii widać fragment Ronda Jagiellonów, oraz bydgoską starówkę zajmującą centrum fotografii. Opisując od lewej, na pierwszym planie widać biurowiec Projprzemu, dalej biały przysadzisty gmach należący do Poczty Polskiej, a jeszcze dalej kamienice przy ulicy Jagiellońskiej. Blisko prawej krawędzi widać wieżę dziewiętnastowiecznej siedziby Poczty Głównej. Na zdjęciu widać wiele charakterystycznych budynków Bydgoszczy, między innymi jeden z jej symboli - Trzy Spichrze nad Brdą które możemy dostrzec nieco po prawej od środka zdjęcia. Za nimi widać również dach jednego z najstarszych obiektów w mieście - Katedry św. Marcina i Mikołaja pochodzącej z XV wieku.

Zbliżenie na starówkę



 Jako ostatnią fotografię dzisiaj przedstawiam widok na tzw. Górny Taras Bydgoszczy. Na pierwszym planie widać most Trasy Uniwersyteckiej, oraz Bydgoski Dom Technika NOT pochodzący z roku 1974. W tle natomiast rozciągają się największe bydgoskie osiedla mieszkaniowe. Po lewej widać dwa bloki przynależne do osiedla Kapuściska, dalej widoczne są klatkowce osiedla Wyżyny (to te w kolorze niebieskim). Następnie fragment kadru zajmuje gmach Szpitala Uniwersyteckiego im. J. Biziela, który to oddano do użytku w 1980 roku. W dalszej kolejności widać bloki Wzgórza Wolności.



sobota, 27 kwietnia 2019

Patrząc w przyszłość - Rondo Jagiellonów

  Jakie powinno być centrum nowoczesnej metropolii? Wiele osób z pewnością odpowiedziałoby, że nieodłącznym elementem jego krajobrazu powinny być pnące się ku niebu wieżowce. Takie myśli i spostrzeżenia nie są niczym nowym, bowiem takie rozważania snuto już nawet pół wieku temu. Gdzie jednak w Bydgoszczy możemy odnaleźć miejsce najbardziej nasycone wielkomiejskimi ideami? Odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki.



  W latach 60-tych w Polsce nasilały się tendencje które można określić jako ,,odreagowywanie" od doktryny socrealizmu panującej w pierwszej połowie lat 50-tych, które objawiało się nie tylko w powrocie do modernizmu w architekturze i urbanistyce, ale też i stopniową decentralizacją na wielu płaszczyznach. Oznaczało to, że w bardzo wielu miastach w Polsce zlecano opracowanie projektów przebudowy centrów miast, tak, aby były bardziej przyjazne i reprezentacyjne w swojej koncepcji, a także by zabudowa zaczęła gonić Warszawę pod względem ilości dominant wysokościowych. W wielu miastach projekty organizowano nawet mimo to, iż nigdy nie planowano ich wdrożyć w Życie. Bydgoszcz jednak może się poszczycić tym iż szczątkowo zrealizowano projekt wpisujący się w ogólnopolską tendencję.
 Wybór padł na ulice Jagiellońską, która jeszcze wiele lat przed wojną zyskała status reprezentacyjnej ulicy miasta. Oprócz samego faktu iż ulokowane były przy niej m.in. Urząd Województwa Bydgoskiego, czy ówczesny Komitet Wojewódzki PZPR, na decyzję o modernizacji tych rejonów wpłynęło to, że ul. Jagiellońska stała się centralnym odcinkiem bydgoskiej trasy W-Z. W ten sposób jeszcze w latach 60-tych rozpoczęto budowę biurowców, które przez kilkadziesiąt lat mogły poszczycić się mianem najwyższych w mieście.

Biurowiec Projprzem

  Najstarszym z budynków, zbudowanym jeszcze na długo przed przebudową Ronda Jagiellonów jest niepozorny biurowiec Projprzemu. Jego budowę ukończono w 1964, czyli w tym samym roku co biurowiec Eltry przy ulicy Dworcowej. W jego bryle nie ma jednak tyle ekspresji, jest to bowiem prosty, modernistyczny prostopadłościan, stworzony z zestawienia prawie jednakowych brył (jedna z oknami wychodzącymi na północ i południe, a druga z oknami skierowanymi na ulicę Bernardyńską). Aktualny stan budynku jest wynikiem modernizacji dokonanej w 2004 roku, przeprowadzonej jeszcze w postmodernistycznym duchu lat 90-tych, która przemieniła białą kostkę z wyraźnie zarysowanym podziałem okien, w szaro-niebieski koszmarek. Na początku 2019 roku ogłoszono iż biurowiec zostanie przebudowany. I niestety, wynikiem tej zmiany będzie oderwany od i tak już zdewastowanego otoczenia, hotel o całkowicie szklanej fasadzie, oraz oblicowanym kamieniem parterze, mającym rzekomo nawiązywać do okolicznej zabudowy. Nie wątpię w sensowność modernizacji tego obiektu, który stracił swój pierwotny przekaz jeszcze na początku tego tysiąclecia, jednak o wiele lepszym rozwiązaniem byłaby tu modernizacja wsteczna, przywracająca bryle pierwotną formę.

Biurowiec Banku Pocztowego

  Podobny problem zatracenia swojej pierwotnej formy dotknął biurowiec Banku Pocztowego, który w swojej historii był już biurowcem Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego „Pomorze”, czy ZURiT-u. Cały zespół został skomponowany z niskiego pawilonu, z którego wyrasta w narożniku część wieżowa, co jest charakterystyczne dla późnomodernistycznej tendencji zestawiania ze sobą pionów i poziomów, co w rezultacie miało zwiększać kontrast płaszczyzn i w rezultacie zwiększać wrażenie wysokości części wieżowej. W początkowym wizerunku wieżowca widać było jeszcze wiele innych modernistycznych myśli - w fasadzie budynku starano się zastosować możliwie jak najwięcej przeszkleń, a całość kompozycji zachować w modernistycznej bieli. Biurowiec dotknął nawet ten sam problem co wiele innych PRL-owskich budynków - modernizacja która bez poszanowania myśli przewodniej architektury obiektu, pozbawiła go wizualnych walorów. Całkowicie zniwelowano przeszklony narożnik, wymieniono okna na mniejsze, a całą fasadę poddano termomodernizacji której efekt końcowy w niczym nie nawiązuje do pierwowzoru. Paradoksalnie, oryginalna fasada budynku która teoretycznie zniknęła już wiele lat temu była o wiele lepsza od tego co oglądamy obecnie, a rozsądna modernizacja wsteczna (taka jak na przykład odbyła się podczas remontu okrąglaka w Poznaniu) mogłaby upiększyć ten fragment miasta.

  W chwili kiedy gmach ,,Pomorza" był już prawie gotowy, władze miasta coraz realniej podchodziły do ogromnej inwestycji drogowej, jaką było poszerzenie ulicy Jagiellońskiej, oraz budowa Ronda XXX-lecia PRL (obecnie Ronda Jagiellonów), która miała finał w sierpniu 1974 roku.

Fasada Pałacu Młodzieży

  W tym samym roku co rondo, oddano do użytku Pałac Młodzieży - kolejny element modernistycznej kompozycji. Oprócz wielu swoich pożytecznych funkcji kulturalnych, w urbanistyce tego miejsca miał on pełnić przeciwwagę dla biurowców przy rondzie, oraz punktowców wznoszących się kilkaset metrów za nim. Pałac Młodzieży aktualnie jest w trakcie remontu, jednak jego fasada jest już w fazie finalnej. Modernizacja budynku jest godna podziwu i naśladowania. Z obiektu wydobyto jego modernistyczne piękno. Zastosowano kontrastowe kolory, cofnięty i schowany za białymi słupami parter pozwala na osiągnięcie efektu lekkości i dynamiki pięter ponad nim. Remont Pałacu Młodzieży to największy dowód na to, iż modernistyczne świadectwo da się na powrót przywrócić do stanu świetności, z zachowaniem ich oryginalnych form, które zawstydzą swoim pięknem wiele najnowszych zdobyczy architektury.

Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy
  Na koniec przedstawiam moim zdaniem najbardziej elegancki budynek w Bydgoszczy - zespół biurowców Urzędu Wojewódzkiego. Po raz kolejny jest tutaj zestawienie budynku niższego z wyższym, jednak o wiele bardziej zasługującym na omówienie jest szacunek dla historycznego otoczenia. Właściwy gmach Urzędu Wojewódzkiego powstał jeszcze w XIX wieku, jako kompleks budynków w stylach neoklasycystycznym i momentami eklektycznym. W drugiej połowie XX wieku gmach nie był już wystarczający, dlatego trzeba było go rozbudować. W pierwszej kolejności powstała sala konferencyjna zlokalizowana na tyłach zabytkowego gmachu, później (w 1965) powstały zabudowania wzdłuż ulicy Konarskiego, a krótko po nich (1969) zachowany w tym samym stylu wieżowiec. Wygląd budynków jest bardzo spójny z klasycystycznym gmachem, mimo iż w całości rządzą nimi modernistyczna prostota i funkcjonalizm. Efekt osiągnięto poprzez bardzo silne podziały pionowe, oraz bardzo spójny i regularny rytm okien dzielących się na dwie zróżnicowane części. Całość utrzymana jest w kolorze białym i mimo bardzo neutralnej estetki jest niesłychanie elegancka. Ten niesłychanie cudowny zespół dotrwał w niezmienionej formie do dzisiaj, co jednoznacznie weryfikuje ponadczasowość zastosowanej tutaj architektury. Pozostaje żałować, że do tego pięknego ,,białego monolitu" nieprędko dołączą pozostałe wymienione wcześniej dwa biurowce, które na początku lat 70-tych stanowiły spójną całość i miały swoją obecnością świadczyć o nowoczesności naszego miasta.