Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bydgoskie osiedla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bydgoskie osiedla. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 listopada 2021

Dawid wygrywa z goliatem

         O Pomniku Tysiąclecia Państwa Polskiego w Bydgoszczy pisałem nie raz, na platformie Instagram, na stronie Pomnika na fb, ale także na tym blogu, gdzie ukazał się artykuł o tej rzeźbie, połączony z wywiadem z jej twórcą Stanisławem Lejkowskim. Można go przeczytać tutaj Zapomniany skarb w sercu bydgoszczy- Dezaprobata. Sprawa znacząco się rozwinęła w ostatnich miesiącach, ale na ten moment możemy odetchnąć z upragnioną ulgą. 

   W listopadzie 2020, a więc już prawie rok temu, wokół Pomnika pojawiło się ogrodzenie. Przez długi czas nie wiadomo było, w jakim celu je ustawiono, ale nie wróżyło ono nic dobrego. Domyślano się iż ma ono związek z planami Miejskich Wodociągów odnośnie wykopania na skwerze zbiorników retencyjnych, ale te zdementowały taki stan rzeczy w swoim oświadczeniu https://mwik.bydgoszcz.pl/zbiornik-nie-podkopie-pomnika/ . W sierpniu bieżącego roku na stronie z przetargami pojawiło się ogłoszenie na demontaż  Pomnika wraz z postumentem. Informację tę wychwyciłem najprawdopodobniej jako pierwszy z opinii publicznej, codziennie rutynowo sprawdzam w wyszukiwarce wszystkie informacje wokoło tematu Pomnika z ostatniej doby. Do działania przystąpiłem natychmiast, na początku starałem się sprawę jak najbardziej nagłośnić i zaangażować tyle osób które byłyby w stanie pomóc sprawie, ile to było możliwe. Udało się uzyskać spory szum, po około miesiącu po naszej stronie były już stowarzyszenia, takie jak Społeczny Rzecznik Pieszych, Bydgoskie Stowarzyszenie Miłośnikow Zabytków "BUNKIER ", Ratujmy Bydgoskie Kamienice, czy lokalny oddział SARP i inne. Za ocaleniem Pomnika jednogłośnie stanęła również Rada ds. Estetyki Bydgoszczy. Jak udało się nam dociec, plan zburzenia wyjątkowego Pomnika miał jednak związek z planowaną tu inwestycją. Do wyburzenia miało dojść już niedługo, ekipa rozbiórkowa została z góry opłacona.


Sprawa wydawała się już przesądzona, media ogłosiły naszą porażkę, ale my pokładaliśmy naszą nadzieję w piśmie, które skierowaliśmy do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w październiku tego roku. Jak się okazuje- słusznie. Szanowny Konserwator rozpoczął procedurę, prowadzącą do wpisu Pomnika do rejestru zabytków, która to procedura ochrania Pomnik i uniemożliwia jego wyburzenie. Wczoraj, tj. 16 listopada odbyło się spotkanie przedstawicieli społeczeństwa, osób które chcą chronić dziedzictwo kulturowe Bydgoszczy, z bydgoskim ratuszem, na którym poinformowaliśmy p. Prezydenta, że rozpoczęto procedurę wpisu i ich działania zostają wstrzymane. Nie będę ukrywał, że dało się odczuć negatywne nastawienie władz do naszej sprawy. Władza nie chciała dyskutować nad przyszłością Pomnika ani szukać kompromisu- cały czas do przedstawienia pisma WKZ mówili o bezdyskusyjnym wyburzeniu, powołując się na tragiczny stan techniczny obiektu. Padały aluzje odnośnie brzydoty, tego że władze wstydzą się tego obiektu. Dowiedzieliśmy się że miasto na żadnym etapie nie planowało i nie planuje zadbać o ten pomnik, bo jego przedstawicielom po prostu się nie podoba, a tragiczny stan techniczny do którego doprowadziły wieloletnie zaniedbania stał się idealnym pretekstem, żeby wymazać z miasta kawałek jego historii. O estetyce Pomnika można dyskutować, brutalizm to styl awangardowy i wymagający od odbiorcy refleksji i znajomości tematu. Jednak jego pozorna brzydota bardziej jest wynikiem zaniedbań, niż projektu i wykonania tej ekspresyjnej, betonowej rzeźby. 

Różne osoby zarzucają nam, że Pomnik w wyniku tego, że nie został ukończony zgodnie z oryginalną wizją artysty, Pana Stanisława Lejkowskiego, jest niekompletny i bezwartościowy. Aż brakuje słów, aby skomentować takie opinie. Pomnik ma wartość historyczną, już sam fakt, że nie został ukończony w taki sposób jest opowieścią. Ten Pomnik w swoim kształcie jest świadectwem historii o PRL, o artyście któremu nie dano się w pełni wykazać. O tym jak władza przeinterpretowała ten projekt. Również trójnóg od początku był elementem większego projektu i został on zrealizowany, nie jest w żaden sposób ułomny, jedynie pozbawiony pierwotnych ozdobników. Ale przez te lata nabrał zupełnie nowych wartości, był świadkiem wielu zdarzeń. To właśnie ta forma, a nie żaden inny projekt stoi w tym miejscu, to właśnie on inspiruje artystów, społeczników, filmowców. To pod tą rzeźbą przechodzą codziennie spacerowicze, którzy w znacznej większości cenią sobie Trójnóg i na wieść o zburzeniu smutnieją. 

Trzymam kciuki za wpis do rejestru zabytków i dziękuję wszystkim osobom, które wspierały naszą inicjatywę, choćby dobrymi słowami czy wysyłaniem zdjęć Pomnika i monitorowaniem czy na miejscu nie pojawiła się ekipa rozbiórkowa. #Trójnóg ma zostać!
 

 

czwartek, 26 marca 2020

Szkieletowiec - jak pięść do nosa

Zakończyła się budowa bloku Awiator. Dziesięciopiętrowy budynek jest przedstawiany opinii publicznej jako niezwykle luksusowa, prestiżowa przestrzeń. Może i faktycznie, wnętrza wyłożone marmurami, podziemny parking i duża ilość wind sprawiają, że mieszkańcy apartamentów mogą pławić się w dobrobycie. Gorzej z mieszkańcami Bydgoszczy, a w szczególności Bartodziejów, na terenie których wzniesiono blok. ,,Szkieletowiec", jak nazywają go internauci, pozostanie symbolem naszej epoki, epoki chaosu i degradacji przestrzeni miasta, na rzecz zarabiania pieniędzy przez korporacje.



    Bartodzieje to jedna z czołowych inwestycji mieszkaniowych Bydgoszczy w czasach PRL. Osiedle zrealizowano zgodnie z aktualnymi wówczas na świecie trendami w architekturze i urbanistyce. Z łatwością można patrząc na dawną zabudowę Bartodziejów, odszukać nawiązania do tez modernistów, którzy jeszcze przed wojną tworzyli koncepcje miast przyjaznych dla ludzi, w których każdy ma dostęp do światła i zieleni. Budynki miały być projektowane niczym ,,transatlantyki na morzu zieleni", co było odtrutką na zastane przez modernistów warunki, w których w gęsto zabudowanych kwartałach, w oficynach kamienic, których okna wychodziły jedynie na małe podwórka- studnie, co pozbawiało mieszkańców dostępu do światła dziennego, ludzie gnieździli się po kilka osób w jednej izbie. Na osiedle modernistyczne zatem nie należy patrzeć z perspektywy pojedynczego bloku, który sam w sobie oczywiście nie jest dziełem sztuki. To ,,maszyna do mieszkania", która w zamyśle ma zapewniać jak najwięcej komfortowych mieszkań. Kluczem do docenienia modernistycznych idei jest spostrzeżeni osiedla jako spójnej koncepcji, w której każdy blok ma swoje miejsce, a mały metraż mieszkań jest nadrabiany dużą ilością usług znajdującą się wokół. Mieszkańcy mają dobry dostęp do szkół, komunikacji publicznej, zieleni parkowej. Budynki zbudowane w znacznej większości w systemie szczecińskim, są do siebie równoległe i są od siebie oddalone na tyle, aby nie ograniczały sobie wzajemnie dostępu do światła dziennego, oraz nie utrudniały cyrkulacji powietrza, jakże niezbędnej w zmotoryzowanym mieście. 

Pierwotna, modernistyczna zabudowa

Wspomniane wyżej zalety sprawiają, że deweloperzy chcący zarobić ogromne pieniądze, korzystają z zastanych warunków. Czasy przemyślanej urbanistyki, w której każdy budynek, każda ulica i każda ścieżka miała swoje miejsce już minęła, a nadeszła era budowania wyłącznie pod dyktando warunków rynkowych. Jeśli jest miejsce, na którym można zbudować ,,apartamentowiec" i dużo na nim zarobić, to dlaczego tego nie zrobić? To nic, że zaburzy kompozycję osiedla, będzie wizualnie kłócić się z całą resztą zastanej okolicy, oraz niwelować zupełnie efekt ,,miasta parku" z luźno rozrzuconą zabudową, na rzecz zabudowy obrzeżnej, w której trzeba szczelnie obudować każdy wolny kawałek ziemi. 
,,Jak kwiatek do kożucha", czy ,,jak pięść do nosa", to tylko nieliczne z komentarzy, jakie pozostawiają bezradni mieszkańcy okolicy nowopowstałego Awiatora. Są całkowicie bezradni wobec zmian, jakie zabijają ich osiedle. Nowy wieżowiec jest prostopadły do zastanych tu klatkowców, tworzy w połowie zamknięte wnętrze urbanistyczne. Przeciwstawia się zupełnie charakterowi dzielnicy i jest mocnym akcentem, dominującym nad okolicą, mimo to iż zapewniano że został zaprojektowany tak by jej nie przytłaczał. Sytuacji nie poprawia czarna, mocno kontrastowa elewacja, która wśród internautów zapewniła budynkowi miano ,,szkieletowca". Jak słusznie zauważono, gdyby blok nie ingerował tak brutalnie w przestrzeń osiedla byłby nawet wartościową, estetyczną realizacją. Ale popełniono tutaj jeden z popularniejszych błędów polskiej urbanistyki - zignorowano otoczenie i zastany kontekst. 

Budynek w trakcie budowy, stan na maj 2019

środa, 26 czerwca 2019

Błonie

   Bydgoskie Błonie to jedna z tych dzielnic, których historia rozkręca się na dobre w drugiej połowie XX wieku. Osiedle które dzisiaj stanowi dom dla ponad 16 tysięcy bydgoszczan zostało stworzone na przełomie lat 60-tych i 70-tych, jako element tzw. Górnego Tarasu, który miał stanowić mieszkaniowe zaplecze miasta. Po zakończeniu wojny z dzielnicy Wilczak wydzielono skrawek terenu ograniczony obecnie z zewnątrz ulicami Wysoką, Stawową, Lubelską, oraz główną arterią - Szubińską, a także od zachodu przez tory kolejowe.

Widok na północne tereny osiedla. W oczy rzucają się dziesięciopiętrowe bloki przy ulicy Wysokiej.
  Na ziemiach aktualnie zajmowanych przez bloki znajdowało się kiedyś błonie, któremu osiedle zawdzięcza swoją nazwę, wykorzystywane do ćwiczeń najpierw wojsk pruskich, a po I wojnie światowej przez 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich. Na bardzo słabo zurbanizowanym terenie istniały bardzo dobre warunki do utworzenia osiedla mieszkaniowego. Pierwsze dwie powojenne realizacje jakimi były Osiedle Leśne oraz pierwsza kolonia Kapuścisk nie zaspokoiła całkowicie zapotrzebowania na mieszkania, dlatego zdecydowano się na ulokowanie kolejnej inwestycji na południowy zachód od śródmieścia.

 W latach 50-tych utworzono jednostkę administracyjną która w przyszłości miała stać się pierwszą po wojnie dzielnicą zaprojektowaną nie w myśl socrealizmu jak dwie wcześniej wymienione, a modernizmu który właśnie na fali odwilży stał się głównym nurtem w architekturze i urbanistyce w Polsce na następne dekady. Zrezygnowano z osiowego planowania zabudowy na rzecz swobodnego rozrzucenia prostopadłościennych brył pośród zielonych terenów poszatkowanych ulicami. Od początku lat 60-tych zaczęto budować tu pozbawione ornamentu, proste bloki. Zadbano o to, aby przestrzeń osiedla nie była jedynie fragmentem terenu z linearnymi pudełkami ustawionymi równolegle do siebie. Długość i położenie pięciokondygnacyjnych bloków stanowiących większość zabudowy, jest zróżnicowana. W wielu miejscach w ,,grzebieniu" równoległych budynków jeden dłuższy blok podzielono na dwa mniejsze itd. Teren uplastyczniają także smukłe punkowce o 11 kondygnacjach, które tworzą wyraźne akcenty poszczególnych fragmentów zabudowań i nadają tkance miejskiej dynamiki.

Punktowce rozstawione wzdłuż ulicy Janusza Korczaka
  Dla każdego miejsca na świecie ważne są chyba jakieś punkty charakterystyczne. Na Błoniu są to dwa specyficzne budynki - Falowiec przy ulicy Waryńskiego, oraz Mrówkowiec przy Okrzei. Pierwszy z wymienionych jest to blok o długości ponad dwustu metrów i wysokości pięciu kondygnacji o rytmicznie załamanej bryle której zawdzięcza swoją nazwę. Blok ten ustawiony poprzecznie względem reszty klatkowców jest zwieńczony z obu stron punktowcami akcentującymi jego położenie w przestrzeni. Falowiec na poziomie parteru został wyposażony w pomieszczenia usługowe, oraz przejścia na drugą stronę budynku. Od strony wschodniej gmachu wycięto fragment parteru, zaś górę bloku usadowiono na betonowych podporach.

Falowiec
  Drugim specyficznym budynkiem Błonia jest jednostka korytarzowa zlokalizowana przy ulicy Okrzei, nazywana popularnie Mrówkowcem. Budynek jest dość pokaźnych gabarytów. Ma 12 kondygnacji na ziemnych i ponad 200 mieszkań, które dostępne są za pośrednictwem korytarzy, centralnie położonej klatki schodowej, oraz czterech wind. Przed Mrówkowcem znajduje się placyk, który następnie przeistacza się w park wypełniający kwartał zabudowy. Parter również i w tym budynku został przeznaczony funkcji usługowej, dzięki czemu mieszkańcy nie muszą pokonywać dużej odległości w drodze do sklepu.

  W pobliżu wspomnianego bloku znajdują się oprócz tego trzy inne duże budynki zbudowane na planie kwadratów, ograniczające wcześniej opisany park od północy. Bezpośrednio ,,u ich stóp" znajdują się parterowe pawilony, które także przeznaczono na usługi.


  Są jeszcze trzy inne bloki odstające swoją formą architektoniczną od reszty dzielnicy, znajdujące się w jej północno-wschodniej części. Są to dwa różowe klatkowce, oraz punktowiec będący identyczny z tymi które zdominowały resztę miasta i odnajdziemy je m.in. na Kapuściskach, czy przy Grabowej na Leśnym.







środa, 6 marca 2019

Kapuściska

  Na łamach ,,Dezaprobaty" przedstawiłem już dwa bydgoskie osiedla, a mianowicie Leśne, oraz Bartodzieje. Dzisiaj przyszedł czas na kolejne - osiedle Kapuściska. Położona w południowej części miasta dzielnica na chwilę obecną jest domem dla około 24 tysięcy mieszkańców i rozciąga się od Brdy na północy, po Łęgnowo na południu, oraz między granicą osiedla Wyżyny na zachodzie, a Zimnymi Wodami i Czerskiem Polskim na wschodzie. Architektura Kapuścisk jest zróżnicowana, co jest spowodowane wieloletnim czasem powstawania dzielnicy, na którą składa się kilka kolonii i innych mniejszych jednostek urbanistycznych które nabierały kształtu w różnych latach.


  Historia Kapuścisk włączonych w granice miasta w roku 1920 rozkręca się na dobre po II wojnie światowej. Aby zapewnić zaplecze mieszkaniowe Zakładom Chemicznym ,,Zachem" podjęto na początku lat 50-tych decyzję o budowie nowego osiedla robotniczego. Już w 1952 roku powstały pierwsze bloki w obrębie tzw. Starych Kapuścisk. Wytyczono aleję Planu 6-letniego jako zachodnią granicę dzielnicy, a na wschód od niej rozplanowano siatkę ulic. Podobnie jak Osiedle Leśne, ta część Kapuścisk jest osiedlem socrealistycznym. Osią założenia stała się dwujezdniowa ulica Noakowskiego, po której samochody poruszają się w ruchu lewostronnym. Analogicznie do os. Leśnego zorganizowano architekturę stojących tu bloków - przy ważniejszych arteriach jak wspomniana al. Planu 6-letniego, czy ul. Noakowskiego stoją bloki czterokondygnacyjne, a przy mniej priorytetowych drogach - niższe, trójkondygnacyjne. Między domami jest bardzo zielono - przy drogach rosną mniej lub bardziej zadbane drzewa i krzewy. Oprócz bloków w obrębie ,,Starych Kapuścisk" znajduje się m.in. Zespół Szkół Chemicznych, którego zabudowania stanowią zwieńczenie ul. Noakowskiego. Budynki tejże szkoły są w przeważającej części socrealistyczne, z czterospadowymi dachami i bardzo skromnymi detalami architektonicznymi.

Gmach Zespołu Szkół Chemicznych

Ulica S. Noakowskiego

 Na jednej kolonii się nie skończyło. Głód mieszkaniowy przełomu lat 60-tych i 70-tych sprawił, że wobec Kapuścisk zaczęto snuć ambitne plany. Dzielnica już od 1953 posiadała komunikację tramwajową, a w 1964 władze postanowiły o zabudowywaniu mieszkaniami przede wszystkim tzw. południowego tarasu Bydgoszczy, co wiązało się z bliską perspektywą powstania nowych inwestycji mieszkaniowych również na Kapuściskach. Na pierwszy ogień poszedł niezabudowany fragment miasta między obecnymi ulicami Władysława Bełzy na zachodzie, Wojska Polskiego na południu, Planu 6-letniego na wschodzie a skarpą południową na północy. Powstające blokowisko wznoszone było w typowy dla ówczesnej polityki mieszkaniowej sposób. Tzw. Nowe Kapuściska nie były już budowane według socrealistycznych wzorców i zgodnie z tradycyjną technologią budowlaną. Nowe bloki powstały z prefabrykatów wytwarzanych w fabryce, tj. mówiąc prościej były to budynki z wielkiej płyty. Również urbanistyka nawiązywała do modnych wówczas w Polsce założeń późnego modernizmu. Bloki powstawały w tym miejscu według dwóch szablonów - pierwszym były pięciokondygnacyjne klatkowce którymi zabudowywano przestrzeń wewnątrz kolonii. Natomiast od zewnątrz II kolonię osłaniały 11-poziomowe punktowce, zgrupowane w trzech miejscach - wokół ul. Szarych Szeregów, Przodowników Pracy, oraz  ul. Walecznych. Wieżowce te są analogiczne m.in. do tych wzniesionych przy ulicy Żmudzkiej na Bartodziejach, oraz Grabowej na oś. Leśnym, jednak są w stosunku do nich lustrzanym odbiciem, tj. patrząc na nie z lotu ptaka widać, że są odwrócone względem osi symetrii (oprócz tych przy ul. Walecznych, które są identyczne z tymi w reszcie Bydgoszczy). Oprócz bloków zbudowano tutaj sporą ilość garaży, oraz kilka mniej lub bardziej estetycznych pawilonów usługowych. Na szczególną wzmiankę zasługuje kompleks modernistycznych gmachów o wysokości w najwyższym miejscu dwóch kondygnacji, które ulokowano wzdłuż ulicy Wojska Polskiego. Znajdują się tam m.in. restauracje, sklepy i magazyny. Wewnątrz zespołu będącego de facto zlanymi ze sobą sześciennymi bryłami o podstawach w kształcie kwadratu znajdują się cztery atria, natomiast po stronie zewnętrznej budynków stworzono sieć charakterystycznych dla późnego modernizmu balkonów i przeszkleń.

Punktowce przy ulicy Przodowników Pracy
Fragment pawilonów usługowych widziany od strony ulicy Wojska Polskiego
 Od połowy lat 70-tych postępowała dalsza urbanizacja Kapuścisk. Na południe od ulicy Wojska Polskiego zbudowano III kolonię, już ze zdecydowanie mniejszym rozmachem. Powstałe tam bloki są o wiele bardziej kameralne, nie odnajdziemy tam żadnych wieżowców. Również pod względem ilości oddanej ilości mieszkań odstaje ona od wcześniejszych przedsięwzięć. Dalej postępowało zabudowywanie innych wolnych przestrzeni. Najciekawszą realizacją końcówki lat 70-tych jest tzw. V kolonia, tj. bloki zbudowane przy ulicy Sandomierskiej. Bliżej im do ich socrealistycznych starszych braci niż do czołowych przedstawicieli ówczesnego budownictwa mieszkaniowego. Budynki przy ulicy Sandomierskiej zbudowano bowiem w systemie budownictwa tradycyjnego, a nie z wielkiej płyty. Zespoły mieszkaniowe są niewielkie i kameralne. Jednak cechą charakterystyczną bloków przy Sandomierskiej są ich balkony - tzw. łezki, stanowiące o ich indywidualności na tle innych budynków z tamtych czasów. Oprócz ozdób na fasadzie w trakcie budowy stworzono drewniane zadaszenia przed wejściami do bloków, te jednak nie dotrwały do współczesności.

Bloki przy ulicy Sandomierskiej
 Na Kapuściskach oczywiście znajduje się o wiele więcej obiektów wartych odnotowania, jak np. Szpital Miejski działający od lat 50-tych, czy też gmachów szkół, z których kilka z nich wliczyć możemy do grona klasycznych ,,tysiąclatek". Ten wątek jednak pozostawiam tymczasowo bez rozwinięcia.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Bartodzieje i po krótce ich dzieje


Chcąc w Bydgoszczy zobaczyć archetyp blokowiska z przełomu szóstej i siódmej dekady XX wieku powinniśmy się udać na Bartodzieje.
- Tak właśnie – dodaje mój przyjaciel Maksymilian, mieszkaniec w.w. osiedla który postanowił się ze mną podzielić swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami na temat Bartodziejów.
Bartodzieje których nazwa pochodzi rzekomo od bartników i profesji którą licznie zajmowali się mieszkańcy znajdującej się tu dawniej wsi Bartodzieje Wielkie, zostały włączone w granice miasta Bydgoszczy w 1920 roku.
- Jest też inna teoria pochodzenia nazwy, od jakiejś nieużywanej już broni, którą tutaj wytwarzano, ale do mnie przemawia raczej teoria z bartnikami.
 Osiedle które jest domem dla ponad 24 tysięcy ludzi ulokowane jest między ulicami Kamienną na północy, Łęczycką na wschodzie, Fordońską na południu i kard. Wyszyńskiego na zachodzie.

Widok od strony ulicy Kamiennej

 W 1965 władze miasta podjęły decyzję o utworzeniu na terenach rozciągających się na północ od ulicy Fordońskiej nowoczesnej dzielnicy mieszkaniowej. W ciągu dziesięciolecia nastąpiła bardzo dynamiczna urbanizacja dzielnicy. Wytyczono siatkę ulic, przy których zbudowano bloki. Powstały charakterystyczne dla tamtego okresu budynki z wielkiej płyty o różnej ilości kondygnacji. Przeważają 11 i 5 kondygnacyjne klatkowce ułożone na osi północ-południe, z których te wyższe znajdują się przy większych arteriach i ich skupiska to przede wszystkim rejony między ulicami Kamienną i Marii Skłodowskiej Curie. Oprócz budownictwa wielorodzinnego są tu także domy jednorodzinne, rozsiane stosunkowo dość gęsto jak na tego typu modernistyczną realizację. 

Budynek z 11 piętrami

Budynek niższy, 5-cio piętrowy

-  Na pewno dużym plusem jest to że, tak potocznie mówiąc, wszędzie jest blisko. Rynek mam pod nosem, w zasadzie wszystkie duże sklepy są dość blisko. Są bardzo dobrze usytuowane przystanki autobusowe, trochę dalej do tramwajowych, ale jednak jesteśmy dobrze zintegrowani z miastem.

Mieszkańcy mają dostęp do ośmiu placówek oświaty, kilku żłobków i przedszkoli oraz służby zdrowia. Na terenie dzielnicy Bartodzieje funkcjonuje co ciekawe stacja kolei osobowej Bydgoszcz Bielawy, mimo że nazwa nie wskazuje na przynależność do osiedla. Przy ulicy Połczyńskiej jest także osiedlowy dom kultury, nazywany dawniej ,,blaszakiem" ze względu na materiał którym przed remontem pokryta była fasada pawilonu, który jest identyczny jak ten który stoi na Osiedlu Leśnym przy ulicy Czerkaskiej.

Największym skupiskiem zieleni miejskiej na Bartodziejach jest jezioro Balaton wraz z przylegającym do niego wokół parkiem. Od XIX wieku w tym miejscu funkcjonowała cegielnia, której wyrobisko po II wojnie światowej napełniło się wodą i w latach 70-tych zostało zaadaptowane jako zbiornik rekreacyjny dla mieszkańców rozrastającej się dzielnicy. Wokół jeziora wytyczono ścieżki, zasadzono roślinność oraz stworzono infrastrukturę sprzyjającą wypoczynkowi.

Balaton

Wracając do zabudowań mieszkalnych trzeba wspomnieć że bloki na Bartodziejach to nie tylko klatkowce. Na zachodzie osiedla wznoszą się punktowce z których kilka jest przy ulicy Żmudzkiej, oraz kilka zaadresowanych na ul. Głowackiego. Mają one po jedenaście kondygnacji i ,,wiją się" odgradzając właściwą dzielnicę od ruchliwej alei kard. Wyszyńskiego.
Podobną lokalizację mają mrówkowce, które są jedynymi oprócz tych na Błoniu galeriowcami w Bydgoszczy o tak dużej skali. W jednym budynku mieści się ponad 400 mieszkań, a łącznie są ich 3, wszystkie w bliskim sąsiedztwie ulicy Marii Skłodowskiej Curie. Jak przystało na galeriowce, mają one nieproporcjonalnie małą liczbę klatek schodowych, a wejście do mieszkań następuje z galerii, czyli odsłoniętych ciągów komunikacyjnych przed budynkiem. Przez część budynku galerie umiejscowione są od wschodu, a przez inną część od zachodu fasady.

Mrówkowiec/Galeriowiec

Widok na galerie jednego z mrówkowców

Bardzo interesującym architektonicznie obiektem jest budynek kościoła parafialnego pw. Matki Boskiej Zwycięskiej. Konstrukcję wzniesiono na planie sześciokąta i nadano jej bardzo nowoczesny charakter. W budynku świetnie kontrastuje ciężka, obłożona białym kamieniem bryła kościoła i jego strzelisty ciemny dach o ekspresyjnym kształcie. Świątynie oddano wiernym w 1980 roku.
Parafia Matki Boskiej Zwycięskiej

Na koniec chciałbym podziękować Maksowi za wywiad i pokazanie swojego osiedla.Warto było spojrzeć na ten kawałek Bydgoszczy z nowej perspektywy.

sobota, 21 lipca 2018

Osiedle Leśne w Bydgoszczy

Na Osiedlu Leśnym mieszka dziś ponad dziesięć tysięcy Bydgoszczan. Są tu szkoły, placówki medyczne, restauracje i mnóstwo terenów zielonych służących wypoczynkowi mieszkańców. Powierzchnia osiedla rozlewa się od ulicy Gdańskiej na zachodzie po al. Wyszyńskiego na wschodzie. Mieszkańcy mogą korzystać z komunikacji miejskiej w postaci tramwajów i autobusów (także międzygminnych), oraz ze stacji kolejowej Bydgoszcz Leśna.  

Stacja osobowa Bydgoszcz Leśna




Najstarszą częścią tej dzielnicy są zabudowania  przy ulicach Gdańskiej, Jodłowej i (częściowo) Świerkowej. Przy Gdańskiej stanęły bloki, natomiast za nimi osiedle willowe składające się z kilkupiętrowych domków jednorodzinnych. Domki są zróżnicowane między sobą, ale większość zachowuje takie same proporcje i podobny kształt bryły. Występują tu różne wariacje wykuszy, wąskich okien ciągnących się przez całą wysokość budynków, czy okna wyraźnie inspirowane bulajami znanymi m.in. ze statków i jachtów. 
Budynki mieszkalne przy ulicy Gdańskiej


W latach powojennych nastąpiła dalsza rozbudowa Leśnego, jednak teraz skupiono się na budownictwie wielorodzinnym. W latach 1950-56 powstała tkanka miejska na terenie między ulicami Świerkową, Modrzewiową,  gen. Józefa Sułkowskiego , gen. Józefa Dwernickiego i Żołnierską. Nowe domy oraz ich otoczenie urządzono w stylu socrealistycznym. Da się zauważyć osiowość całego założenia, podobnej myśli jak w Nowej Hucie czy MDM w Warszawie. Jako oś całego nowego osiedla wytypowano dwujezdniową ulicę 22 lipca (obecnie 11 listopada), z pasem zieleni pośrodku. Oczywiście oprócz urbanistyki, o stylu zachodniej części dzielnicy świadczy także architektura budynków w niej się znajdujących. Są to bloki zbudowane w tradycyjnym budownictwie (przed nadejściem ery prefabrykacji i dominacji Wielkiej Płyty), jako bloki klatkowe. Przy ważniejszych arteriach (jak wspomniana ulica 11 listopada, czy chociażby Modrzewiowa) domy mają cztery kondygnacje i partery przeznaczone na usługi. W głębi osiedla budynki są już niższe (3 piętra) a ich partery to już po prostu mieszkania zamiast sklepów. Bloki w różnych lokalizacjach oprócz wysokości różnią się także detalami architektonicznymi. Niektóre mają całkowicie proste fasady, natomiast inne obfitują w socrealistyczne elementy (np. attyki, imitacje pilastrów) nawiązujące luźno do bydgoskiego klasycyzmu. Przestrzeń między budynkami jest bardzo zielona. Rośnie tu bardzo dużo drzew i krzaków.

Blok na narożniku ul. 11 listopada i Sułkowskiego











Przestrzeń we wnętrzu kwartałów


Na zachodniej części tego osiedla rozwój się nie skończył. Sukcesywnie powstawały nowe budynki, zabudowywano ul. Czerkaską, Lelewela i inne ulice rozciągnięte między Sułkowskiego i Grabową. Rok 1965 to utworzenie w północno-wschodniej części miasta parku im. Z Załuskiego. W 1969 otworzono stację osobową Bydgoszcz Leśna, a na początku następnej dekady powstał wieżowiec hotelu POW, mający rekordową na tym osiedlu wysokość jedenastu kondygnacji . W pewnym oddaleniu od skrzyżowania Sułkowskiego z Czerkaską powstał pawilon usługowy, o wysokości dwóch kondygnacji i wewnętrznym atrium (podobny obiekt jest także na osiedlu Szwederowo).
Na wschodniej granicy Osiedla Leśnego wzniesiono pięć jedenastokondygnacyjnych bloków mieszkalnych.

Hotel POW